-
Zlot Andrzejkowy 2009
// 18 grudnia 2009Wyjątkowa impreza w naszym kalendarium z roku na rok rośnie w siłę! Blisko 60 załóg, wieczorna, ba - całonocna impreza jak niezłe weselicho, niedzielna "akcja wąwóz" i banany na ustach od początku do końca to jest to! Ale od początku...
Piątkowy wieczór jak zwykle okazał się nie lada batalią i hotel "Ameliówka" tętnił życiem towarzyskim do baaardzo późnych godzin nocnych. Kolejne załogi przybywające z różnych zakątków Polski przyłączały sie do integracyjnego preludium nawet nie rozpakowując gratów :). Mimo ciężkiej nocy poranna odprawa odbyła się sprawnie i bez poślizgu. Załogi wyruszyły na trasę, by zmierzyć się z megabłotem, które było dosłownie wszędzie. Próby terenowe, czasówki i przeprawy dały spragnionym walki w terenie porządnie w kość. Przerwa na przesmaczny posiłek w Podborku to wydarzenie kulinarne którego nie sposób w kilku słowach opisać. Do dziś ślinka mi leci na myśl o marynowanych gęsich żołądkach przyrządzanych przez Zosieńkę :) Powrót na trasę z pełnym brzuszkiem pozwolił na przetrwanie kolejnych godzin walki w terenie. Ostatnie załogi dotarły do hotelu tuż przed rozpoczęciem wieczornej imprezy. Widok zastawionych stołów pięknie rozświetlonych świecami, balujący na parkiecie, plotki w korytarzach, tętniący innym klimatem barek, palarnia przy recepcji i wygłupy w kolejce do wróżki na długo zostaną w pamięci. Było świetnie! O 4. rano dj rzucił ręcznik i wygoniła nas spać :) Całe szczęście, bo następny dzień niósł kolejne wyzwania. Po konkretnej próbie czasowej mieliśmy okazję zobaczyć solowe zmagania Janka w wyjątkowo trudnym wąwozie. Trzeba przyznać, że walka była na najwyższym pozoimie i mimo rozprutej miski olejowej wszystkie pieczątki zdobyte w szelmowskim stylu. Wyciągnięcie go z miejsca w którym poległ przypominało zadanie logistyczne i inżynierskie z górnej półki. Trzy samochody przypięte do drzew wyciągnęły go po pionowej 15 metrowej ścianie bez strat w sprzęcie :) Wyjątkowo widowiskowa akcja!
Nie sposób nie wspomnieć o rywalizacyjnym wątku imprezy i wynikach zmagań.
Puchar Mistrza Klasy Extreme i Puchar Największego Pechowca trafił do rąk Janka Woźnickiego który zdobył jako jedyny komplet pieczątek ( po dwie przeoczone wracał się dwa razy !) Na czasówce też nie miał sobie równych. Brawo Janek!
V-ce Mistrzem Extreme został Mateusz Grychowski, który odpuścił tylko pieczątki w niedzielnym wąwozie ratując Janka, na czasówce był gorszy od niego tylko o 2 sekundy. Tak trzymać!
Mistrz Klasy Turystycznej to Andrzej Majcherczyk, który wraz ze swoją żoną Magdą na spółkę pokonali resztę konkurencji w tej klasie.
V-ce Mistrz Klasy Turystycznej Wiktor Kedys otarł się o zwycięstwo i zabrakło mu tylko 2 sekund do Andrzeja. Warto wspomnieć, że obydwaj jeżdżą Oplami Frontera, które wprowadziły w osłupienie niejednego posiadacza wypasionego Ge-eRa ;)
Tytuł Superwędrowca przypadł Waldkowi Gałązkiewiczowi, który przyjechał na nasz zlot ze ...Świnoujścia. Ludzie to 1300 km dojazdówki ! Waldek jesteś niesamowity!
Puchar Fair Play wręczyliśmy Marcinowi Sczurowiczowi. Kolejny raz pokazał wszystkim na czym polega wspólna zabawa i integracja. Pomógł „padłym” załogom, odpuszczając rywalizację, choć miał zdecydowane szanse na mistrzowskie tytuły. Brawo Marcin!
Tradycyjnie - im większa impra, tym krótsza relacja. Podsumowanie - wyjeżdżeni do bólu, wytańczeni na maksa, najedzeni do rozpuku, zadowoleni jak małe dzieci J.Kędzior
PS przysyłajcie fotki do galerii korzystając z nowych możliwości naszego serwisu www.
Andrzejki 2009 - galeria zdjęć




