-
Zlot "Sylwestrowy" 2007
// 30 grudnia 2007Sylwestrowa noc to szczególny moment. Czas podsumowania minionego roku, symboliczne przejście ze starego w nowe. Sylwestra spędzamy najchętniej w gronie przyjaciół i rodziny. Znamienne jest więc, że członkowie i sympatycy kieleckiego klubu "Na cztery koła" po raz kolejny postanowili spędzić tę noc razem.
Wcześniej oczywiście musieli po raz ostatni w roku 2007 zakosztować ulubionej rozrywki, jaką jest jazda w terenie. Wprost z Hotelu "Senator" w Starachowicach wyruszyli kolumną na lajtową trasę pośród świętokrzyskich pól i wsi, by dotrzeć do Opactwa Cystersów w Wąchocku. Uczestnicy zlotu sylwestrowego sprzed roku pamiętają na pewno brata Mariana, który również i tym razem pełnił funkcję przewodnika po tym niesamowitym miejscu, w sposób zupełnie niebanalny opowiadając o jego historii i teraźniejszości. W tym roku mieliśmy dodatkową gratkę - obiad w refektarzu. Punktem kulminacyjnym popołudnia w opactwie była msza za ś.p. Jurka "Kubę" Kubickiego i Darka "Miśka" Sabata.
Bal sylwestrowy na pewno na długo pozostanie w naszej pamięci. Nie tylko dlatego, że mieliśmy okazję nagadać się do syta z przyjaciółmi i pokręcić hołubce prawie do rana. Ci, którzy wytrwali wystarczająco długo, mieli okazję zobaczyć jedyny na świecie okaz królowca... Szczegóły niech pozostaną tajemnicą poliszynela.
Następnego ranka niezmordowana brać off-roadowa znów ruszyła w trasę. Rok 2008 przywitał nas śniegiem, w którym przemierzyliśmy Partyzancką Drogę Krzyżową. Pruszył nadal, kiedy robiliśmy postój, by uraczyć się kiełbaskami z ogniska i "myśliwskim kociołkiem". Pokrzepieni ruszyliśmy dalej przez piękne świętokrzyskie lasy. Aż żal było na widok bazy, do której powrót oznaczał nieuchronną konieczność spakowania się i powrotu do domów. Na pocieszenie pozostała obietnica organizatora, że już wkrótce pojawi się na klubowej stronie kalendarium imprez na rok 2008. Obietnica notabene została dotrzymana. Do zobaczenia ponownie na świętokrzyskich szlakach!
Rudziutka ;) (Katarzyna Kaczmarek)
.. i kilka słów ode mnie: msza święta celebrowana przez Opata Klasztoru, koncert organowy, obiad u Cystersów serwowany przez samego Przeora - zjawiskowe. Niektórzy narzekali, że się nie najedli. No cóż - życie klasztorne to nie uczta :) Bal sylwestrowy, menu, muza, pokaz sztucznych ogni - na najwyższym poziomie. Myśliwski poczęstunek w sercu Puszczy Świętokrzyskiej - mniam, mniam. Pogoda i humory dopisały. Tak trzymać!
Wszystkiego dobrego w nowym roku!
Kędzior




