Klub motorowy PTTK Kielce - www.naczterykola.pl

Informacja o braku obsługi Flasha.





  • Zlot "Zimowy zwierzyniec off-road"

    // 16 lutego 2007

    "Zimowy zwierzyniec off-road” to zlot, który w specyficzny sposób wyróżnił się w puli ostatnio organizowanych przez nas imprez. Miał bardzo ważny cel – integrację środowisk leśników, myśliwych i tych, którzy swoimi samochodami zapuszczają się w leśne bezdroża - tzw. off-roadowców :).
    Korzeni off-roadowej pasji u większości z nas należy szukać w czystej fascynacji motoryzacją. Zachwyt nad pierwszym zobaczonym dżipem często był dla wielu zjawiskiem kosmicznym i tak silnie utkwił w świadomości, że od tej chwili zawsze chcieliśmy mieć takie „coś”. Lata mijały, a zasiane ziarno wcześniej czy później pewnie kiełkowało i stawaliśmy się posiadaczami własnych terenówek. „Ulepszaliśmy” w mozole kolejne auta, wspólnie spędzając każdą wolną chwilę w garażach, ślęcząc upaprani po łokcie w smarze. Historia motoryzacji i polskiego rynku samochodowego naznaczyła wielu z nas takimi markami jak Gaz, Uaz czy Muscel. Masochiści maltretowali się w Aro lub Luazach. Losem na loterii był poczciwy „Czapajew”. Elita natomiast, wyrywając tajemnice diabłu z gardła, bawiła się prawdziwymi Jeepami. Na marginesie – odkąd pamiętam - dla gapiów i tak wszyscy mieliśmy dżipy ;) W każdym razie, mając swoje wymarzone 4x4, przekonani byliśmy, że pokonamy każdą przeszkodę i musieliśmy się naszym żelazem gdzieś wyszaleć. Potrzebny nam był jak rybie woda – las. (...)
    Wielu z nas jako początkujący adepci sztuki myśliwskiej, wypychając zimą z zaspy dziadkowego dużego Fiata, z zazdrością patrzyli jak Gazik leśniczego omija nas poboczem mile mrucząc na odchodne. Bajecznego wymiaru nabierały pierwsze polowania na kuropatwy, kiedy to miało się zaszczyt, nowiutkim Uazem ze zdjętą plandeką, przelatywać z fantazją świętokrzyskie ściernia, łapiąc wiatr i słońce na raz. Nawet nasze psy kochały to nad wszystko. Marzyło się wtedy, by zasiąść za kółkiem własnego wozu i bawić się tym wszystkim w każdej wolnej chwili. Wiele razy stojąc w oknie i bezradnie przyglądając się pogodzie, cierpliwie czekaliśmy dnia, kiedy pierwsza terenówka zastąpi naszego poczciwego „płaskacza” i da szanse zmierzyć się ze zwierzyną, nawet w najgorszą zamieć.
    Ilu z nas pamięta praktyki z Technikum Leśnego, kiedy to pierwszy raz nadarzyła się okazja, by zobaczyć las przez zabłoconą przednia szybę styranego Gazika i niczego lepszego więcej już na tych praktykach widzieć się nie chciało :) Oddając się myśliwskiej pasji, czy obejmując pierwszą w życiu leśniczówkę potrzebowaliśmy jak kania dżdżu – własnej terenówki. (...)
    W dniach od 16 do 18 lutego 2007 roku, w Św. Katarzynie, sercu Gór Świętokrzyskich, spotkaliśmy się wspólnie, by podzielić się kawałkiem własnej pasji i dostrzec pasję innych. Przybyliśmy swoimi wszędobylskimi „wózkami”, by w towarzystwie zawodowych "ludzi lasu", nie koniecznie związanych ze znaczkiem 4x4, podkreślić, że więcej nas z nimi łączy niż dzieli i gdyby każdy z nas głębiej zrozumiał potrzeby drugich, niewiele byłoby na przeszkodzie, aby swobodnie korzystać z tego co nas scala – lasu.
    Dwadzieścia pięć załóg z całej Polski, przedstawiciele Lasów Państwowych, Polskiego Związku Łowieckiego i Państwowej Straży Łowieckiej, bez zbędnego pompatycznego tonu, rozjechało się po całkiem sporej okolicy, by zrobić kawał dobrej roboty właśnie dla lasu i jego mieszkańców. W pięknym sobotnim słońcu jednocześnie w ośmiu leśnictwach wyłożono siano, buraki i kukurydzę do paśników. Wkopano i napełniono solą nowiutkie lizawki. Zdjęto trochę wnyków, naprawiono kilka podsypów i powieszono specjalne karmniki dla drobnego ptactwa.
    W prawdziwie rodzinnej atmosferze potaplaliśmy się w świętokrzyskim błocie, a wieczorem usiedliśmy do ogniska i biesiadnego stołu. Była okazja aby pogawędzić o tym i owym ;) Nagrodziliśmy najlepsze załogi pucharami, ozdobiliśmy swoje auta kolejnymi okolicznościowymi naklejkami, ale przede wszystkim zrobiliśmy spory krok do dalszej współpracy. Konkretna akcja – konkretne efekty. Ktoś mądrze podsumował całość:
    „Puszcza jest niczyja - nie moja ani twoja, ani nasza, jeno boża, święta!". Tak pisał Stefan Żeromski i każdy z nas będąc w jej gościnie powinien o tym pamiętać. Dzielić się nią i łączyć dla niej to nie lada sztuka - sztuka kompromisu. Nasz zlot był może pierwszym aktem tejże sztuki. Brawo! ... i prosimy o bis!

    Kędzior
    P.S. To będzie chyba najdłuższe post scriptum w moim życiu, a mianowicie....
    - składamy szczególne podziękowania Panu Andrzejowi Zagnieńskiemu z Nadleśnictwa Łagów, który czuje chyba jak nikt naszą więź z lasem, zawsze służy pomocą i jest dla nas prawdziwym partnerem;
    - dziękujemy Nadleśniczym Nadleśnictw Łagów i Suchedniów p.p. Robertowi Płaskiemu i Markowi Miazdze za kapitalną współpracę i olbrzymie zaufanie dla naszego Klubu;
    - dziękujemy leśniczym, podleśniczym i innym pracownikom Lasów Państwowych, którzy wspierali nas w przeprowadzonej akcji – pozdrawiamy załogę Toyoty Hilux z Leśnictwa Wronów – najlepszych zbieraczy wnyków ;)
    - dziękujemy Panu Januszowi Paczesnemu z Nadleśnictwa Suchedniów, który darzy nas wielkim zaufaniem i dla którego słowo więcej jest warte od "świstka papieru" ;)
    - dziękujemy klubowemu koledze Michałowi Malarskiemu - Komendantowi Wojewódzkiemu Państwowej Straży Łowieckiej, który wraz z profesjonalnie przygotowanym patrolem służył pomocą w naszej akcji;
    - dziękujemy Nadleśniczemu Zbigniewowi Sosnowskiemu, który mimo, iż wie, że kręcimy się blisko „jego” Parku, nigdy nie patrzy nam na ręce, a my staramy się go nie zawieść;
    - dziękujemy myśliwym i strażnikom Polskiego Związku Łowieckiego, członkom Koła Łowieckiego Nr 16 „Hubertus” w Kielcach, którzy pokazali nam jak dbać o zwierzynę, ucząc przy okazji tak prostych i oczywistych, a zupełnie nieznanych ogółowi zasad gospodarki łowieckiej;
    - dziękujemy Wam moi mili, że przybyliście na zlot całymi rodzinami, bawiąc się i ucząc po trosze;
    - gratulujemy załodze Tomka Domagalskiego, za to, że w trójpokoleniowym składzie pokazał, że nawet czteromiesięczne dzieci mogą bawić się bezpiecznie na naszych imprezach :)
    - gratulujemy Mai i Michałowi Łukaszukom za kapitalną postawę i wyjątkowy duch off-roadowy – puchar Fair Play należał się Wam jak nic :)
    - gratulujemy kolejny raz Maćkowi Kozłowskiemu i jego czadowej rodzince za wspaniałą atmosferę, którą tworzą na kolejnych naszych imprezach :)
    - gratulujemy naszym kibicom i wielkim miłośnikom przyrody – Kindze, Jakubowi i Sławkowi Obara, za mądry sposób postrzegania otaczającej nas przyrody i wielką pasję we wspólnym zdobywaniu wiedzy o otaczającym nas świecie – Kubuś jesteś debeściak :)
    - pozdrawiamy Kasię Kaczmarek z OFF-ROAD PL Magazynu 4x4, przed którą staraliśmy się odkryć uroki Gór Świętokrzyskich - chyba nam się udało:)

    .. i do rychłego zobaczenia na leśnych bezdrożach!