-
Kampania Wrześniowa 2009
// 25 września 2009Kampania wrześniowa w telegraficznym skrócie to impreza mająca na celu skupienie wokół jednego ogniska możliwie dużej ilości członków świętokrzyskiego off-roadu, ich integracja i zabawa w błocie po pachy. Wyjątkowo pozbawiona elementów turystyki, edukacji czy historii regionu. Tylko błoto i zabawa. Sponsoring madventure.pl w składzie Marcin Marciniewski i Zbyszek Cedro i piękna pogoda to przysłowiowa kropka nad i. Na odprawie stawiło się blisko 50 pojazdów gotowych do całonocnych zmagań. „Krótka” 45 minutowa przemowa „przerażonego” frekwencją Kędziora, losowanie numerów startowych i heja. Impreza toczyła się na czterech frontach jednocześnie. Czasówka, trial, bagno i ... ognisko z Adasiowym bufetem. Każda z tych prób wymagała wyjątkowego podejścia do tematu. Najtrudniejsze okazały się: bagno i bufet J
W bagnie legły kolejne załogi. Rafał ukręcił napędy w Dyskotece, Knocik przegrzał wyciągarkę, Sylwek zarżnął swojego Defa pozbawiając go połowy napędu wraz z reduktorem i wyciągarką, Zbyniu stopił instalację wyciągarki, Jarek wkleił tak Patrola że tylko mastodont Pawła był w stanie go wyrwać... – kolejne niusy dochodziły do ogniska gdzie żony tychże wariatów rozgrzewały się plotkując o tym i owym. Przy bufecie zaś tłoczno – cztery rodzaje mięsa z grilla, kiełbaski, kaszanka, kwaśnica z kociołka nad ogniskiem, pierożki, żurek, piwko - to dopiero wyzwanie. Nawet ktoś próbował piec ziemniaczki w ognisku... Kulinarny maraton. Tymczasem w bagnie ciągła walka. Kolejne doniesienia z czasówki – wygrywa Janek z wynikiem 1,53 – dlaczego nas to nie dziwi? Impreza się rozkręca – przybywają kolejne samochody, odwiedzają nas różni znajomi, są też auta których w ogóle nie znaliśmy – jest czadersko. Ciśnienie opada około drugiej w nocy. Ostatnie załogi wyjeżdżają z bagna o 5.00 nad ranem. Sen i cisza. Poranek zaś wita wszystkie chętne załogi piękną pogodą. Do walki o komplet pieczątek rusza Team KIM MOTO z Sandomierza. Próbują swoich sił i pozostali na placu boju Jacek swoim Defem i Zbyszek nowiutkim Wranglerem. Janek jak zwykle wkleja to tu, to tam, bo nosi go i nie może wysiedzieć bezczynnie. Zawijamy się około czternastej. Przed nami imprezka u Kędziora. Przed odjazdem z Belna podsumowujemy wyniki i nagradzamy zwycięzców i poległych. Zdecydowanie wygrywa Krzysiek z KIM MOTO (komplet pieczątek i najlepszy czas wśród drużyny) ale na wyróżnienie zasługuje cała załoga. Prawdziwi off-roaderzy. Nie ma to że boli, że mokro albo któreś auto nie ma wyciągarki albo lina za krótka. Wszystko da się zrobić jak się pomyśli i wspólnie podejdzie do problemu. Zdobywają wszystkie pieczątki, a trial i próbę czasową robią wręcz do bólu, by poprawić czasy. Debeściaki. Najciekawsze w tym wszystkim – nie odnotowują żadnych strat w sprzęcie. Tak trzymać. Jesteście zajebiści <<< dzieci nie powtarzać!
Wręczamy też nagrody Największego Pechowca i Puchar Fair Play. Pierwszy ląduje w łapach Sylwka „Jodlarza” który zanim się zaczęła impreza zmasakrował technicznie swojego Defika. Zrobił to w spektakularnym stylu mieląc pod kołami wszystko ale nieststy pionowa ściana dała mu radę J Puchar Fair Play trafia w ręce Pawła Burczyna – odpuścił rywalizację by ratować mniej doświadczonych kolegów. Cóż – posiadanie taaaaakiego auta do czegoś zobowiązuje ;) Gratulujemy i dziękujemy – nie wiemy kto inny dałby radę wydłubać pancernego Jarkowego Y61 Long z bagna po klamki. (...) Wieczorna imprezka u Kędziora to raczej wieczorek weteranów i ostatnich twardzieli w tej materii. W ciszy Bukówki przy blasku ogniska prawdziwy finisz odbyło tylko 5 załóg J
... już nie możemy się doczekać kolejnej edycji Kampanii Wrześniowej. Na szczęście będą jeszcze w między czasie inne kampanie ;)
PS. Dziękujemy Koledze Darkowi Kudle „Knocikowi” za heroiczną pomoc w walce z uszkodzoną Dyskoteką Rafała. Z pełną powagą – jeżeli jedziecie w teren z Knocikiem możecie być pewni – nie zostawi was bez pomocy. Szacun!




