Klub motorowy PTTK Kielce - www.naczterykola.pl

Informacja o braku obsługi Flasha.





  • Czar Andrzejek za nami!

    // 02 grudnia 2011

    Dopiero dziś dotarły do nas pierwsze linki z fotkami, a galeria naszego klubowego serwisu nadal świeci pustkami. Czyżby nasza zasada "minimum klikania, maksimum jeżdżenia" aż tak radykalnie ograniczyła chęć podzielenia się wspomnieniami z imprezy? Przyznam, że niektóre załogi w podziękowaniach nadsyłanych po imprezie, zwróciły uwagę, iż w amoku walki w błocie nie zdążyły zrobić zdjęć, ale nie wszyscy podjęli się próby zdobycia wszystkich pieczątek i widzieliśmy takich, którzy biegali to tu to tam z aparatami. Halo! Nadsyłajcie zdjęcia do galerii, bo nikt nie uwierzy, że w najcięższej suszy stulecia potopliście w błocie auta po klamki. Tymczasem spieszę donieść wszem i wobec, że tylko cztery załogi zdobyły komplet pieczątek. Mirek Trawiński, Rafał Płatek, Mateusz Grychowski i Grzesiek Rzędowski. W grupie extreme właśnie w tej kolejności plasowała się czołówka, której finałowa rozgrywka na "czasówce" ustaliła taką, a nie inną kolejność na pudle. Nasz mistrz Mirek jak zwykle skromnie rozwalił wszystkich na łopatki, choć przyznam, że Rafał Płatek, zdobywca tytułu v-ce mistrza w klasie extreme, robi tak dynamiczne postępy, że nie wiadomo jak dalej będzie plasowała się czołówka naszej lokalnej ligi off-roadowej:) Gdyby nie opony na pola ryżowe kto wie jak zakończyłaby się ta cicha rywalizacja... Załodze Grześka Kopcia z koneckiej drużyny, zabrakło jednej "bobrowej" pieczątki, by dołączyć do puli debeściaków. Wiemy, że się podciągnie i następnym razem pójdzie po bandzie ;) W grupie turystycznej tytuł mistrza wywalczył Paweł Dusza, który przewartościował walkę na odcinkach dla zawodowców nad turystykę. Zdobyte pieczątki dowiodły, że wśród turystów też znajdzie się jakiś szaleniec - w pozytywnym tego słowa znaczeniu.Tytuł v-ce mistrza, a raczej v-ce mistrzyń, zdobyła załoga piesza Agatka Marciniewska i Ania Stępińska, które po zdobyciu kompletu pieczątek dla grupy turystycznej, na deser zdobyły pieszo Łysicę! Po zmroku. Dla towarzystwa zawlokły na górę kapitana swojej drużyny - Irka. Ich trójka to absolutna patologia turystyki. Ciągle im mało. To jakaś bulimia turystyczna, czy co? Daliśmy im puchar na uspokojenie, ale obawiamy się, że to na długo nie pomoże. Największym pechowcem zaś był Grzegorz Rzędowski. Na czasówce zajechała mu drogę jakaś zmota, potem w powtórce przypalił sprzęgło, a na koniec jak już miał komplet pieczątek, zachciało mu się wycieczek po mokradłach. Ugrzązł tak, że przy próbie wyciągania go pękły dwa kinetyki, siadła megawyciągarka, a liny stalowe z innych dwóch porwały się jak pajęcze nitki. Dopiero wywrócenie na bok i hol na dwóch wyciągarkach pozwoliło wydłubać jego zmotę z kleszczy pniaków, na których zawisł po środku rozlewiska. Bliska pucharu największego pechowca była załoga Magda i Andrzej Majcherczykowie. Na pierwszym podjeździe Mr.Pech pozbawił ich układu wydechowego, turbiny i sporej ilości oliwy. Gratulujemy przy tym sprawności w zamianie auta na troche mniej zmotane i uczestnictwa w dalszej części imprezy! Kłopot z wyłonieniem wyróżniającej się załogi w staraniach o Puchar Fair Play wydawał się tak duży, że nie mieliśmy nawet naciąganej koncepcji komu go wręczyć. Wszyscy grali czysto, nie było zgrzytów, nikt nie wymagał szczególnej reanimacji z narażeniem życia i zdrowia załogi reanimującej... Na szczęście bal wieczorny rządził się jak zwykle swoimi prawami i nagłe ZEJŚCIA załóg z parkietu pozwoliły na wyłonienie się cichych bohaterek wieczoru. Jak już wszyscy padli i poszli spać, posprzątały walające się walizki z laptopami i rzutnikami ratując dupska i mienie organizatorów :) Wielkie dzięki dla Bożenki Grychowskiej i Edytki Smolarczyk! Nie sposób w podsumowaniu nie wspomnieć o załogach, które jak zwykle stają na absolutnym topie dyscypliny i ich pasja poznawania świata przy pomocy swoich aut niezmiennie imponuje. Wielki szacun dla załóg zwiedzających z nami zamknięte niedzielne atrakcje turystyczne Gór Świętokrzyskich. Boguś, Jurek, Ignac, Adam, Jacek, Tomek, Mariusz - tak trzymać! Cieszy Wasza chęć poznawania naszej małej ojczyzny mimo absolutnego braku błota, mimo tylu asfaltów, które przykrywają dawne bezdroża i absurdów administracyjnych, które urządzają nam Góry Świętokrzyskie lapiej niż obie orogenezy.

    ... kolejna impreza za nami, kolejne jubileusze przed nami... Miło mi było się spotkać z Wami kolejny raz. Nic dodać, nic ująć. Do zobaczenia wkrótce!

    Kędzior

    P.S. Zapraszam do galerii Przemka Wołoszyna, w której znajdziecie cząstkę sobotnich zmagań. Miłego oglądania i wielkie dzięki dla Przemka!   GALERIA>>>