Klub motorowy PTTK Kielce - www.naczterykola.pl

Informacja o braku obsługi Flasha.





  • Kampania Wrześniowa 2011 - miało być kameralnie, a wyszło jak zawsze...

    // 28 września 2011

    Impreza w ogóle miała się nie odbyć, bo kilka zgłoszeń, które wpłynęło nie napawało optymizmem. Plotki o skatowanych po wakacjach autach, o wyjazdach tu i tam, wskazywały na przerzucenie imprezy nad staw u Kędziora w celach wędkarsko-kulinarno-towarzyskich i tyle. Na dosłownie dzień przed imprezą, kiedy plotka poszła, że imprezy nie będzie nastąpił wstrząs. Jak to! Nie będzie kampanii? To niemożliwe! Od tego momentu sprawy nabrały innego obrotu. Z inicjatywy Janka Woźnickiego i Grześka Rzędowskiego powstała całkiem spora lista zgłoszeń na "dzień dobry". Z marszu 12 załóg, bez względu na wszystko będzie walczyć do upadłego! OK. Bierzemy się do roboty. Mobilizacja. Namioty cateringowe, zaplecze kuchenne, agregaty, oświetlenie, taśmowanie tras, pieczątki i jazda. Frekwencja i wola walki przerosły chyba oczekiwania wszystkich. W penym momencie naliczyliśmy prawie 40 aut walczących na różnych próbach, parkujących przy ognichu lub lansujących się ospale po łatwiejszych trasach! Planowane zakończenie na godzinę 12 następnego dnia, przeciągnęło się, bo załogi zdobywały brakujące pieczątki do 14-tej!  Kapitalna pogoda i trudne trasy sprawiły, że z ciężkim bólem opuszczaliśmy poligon zmagań. Walka o prym rozegrała się o dziwo między dwoma inicjatorami imprezy - Jankiem i Grześkiem. Tym razem Janek okazł się lepszy i to on zdobył tytuł debeściaka tegorocznej kampanii! Grześkowi zaś należy pogratulować ducha walki - wymiana tylnego mostu w środku nocy i powrót na trasę to nie byle sztuczka :) Dla mnie osobiście gwiazdą wieczoru był Miron! Kolejny raz pokazał coś z kosmosu! Najpierw w nocy utopił niezatapialną zmotę na oponach dedykowanych do pracy na polach ryżowych by następnego dnia wykonać hopkę GrandCheerokem żony z dwukrotnym przejazdem po własnym zdeżaku! Miron! Miron! Miron!

    Fajnie było. Daliśmy nieźle w gaźniki. Pośpiewaliśmy przy ognichu i potaplaliśmy się w błocku. O to chodziło. Bez napięcia do podium i sztucznej filozofii!

    Kędzior

    P.S. Dawać foty do galerii, bo nikt Wam nie uwierzy, że tam byliście!